Vivat Poród - Na dobry początek
Ola i Zuzia

Ola i Zuzia

...rogą szczęściara mała – tylko jej osóbka doznała podobnego gestu z mojej strony. Młodsze rodzeństwo Zuzy zostało niecnie pozbawione uprasowanych i w kosteczkę poskładanych ciuszków, na rzecz chwili czasu dla rodzicielki.
Przyszły mi nawet do głowy wiosenne porządki, co cichaczem uskuteczniałam, nim mąż powrócił z pracy. Tym oto sposobem udało mi się wypucować wszelkie okna w naszym malutkim mieszkanku, co by dziecię miało lepsze widoki.
Byłam już wówczas w tzw. "terminie". Strachu nie było żadnego, bo i nie widziałam jeszcze czym to wszystko pachnie. Ciężko jest sobie wyobrazić uczucia, emocje i ból towarzyszący porodowi, jeśli się tego nie doświadczyło.
A zatem czekałam cierpliwie i... mniej cierpliwie.
W nocy 14 maja, około 3-ciej obudził mnie dziwny regularny ból. Miałam wrażenie, że dostałam okres.
Ze spokojem siadłam na łóżku, włączyłam stoper i odmierzałam skurcze. Regularne, jak w zegarku, co 15 minut. I bolały coś tam trochę...
Nie mogłam uwierzyć, że to już się dzieje! Po kilku skurczach powtarzałam sobie: jeszcze raz, jak będzie skurcz to budzę Mateusza! A potem podobnie z kolejnym...
W końcu mąż obudzony został słowami, "Mateusz, chyba się zaczyna..!"
Mąż zadzwonił do położnej i zgodnie z zaleceniem weszłam do wanny na dłuuugi czas. Zupełnie się wyciszyłam, skurcze przytłumiły się nieco, ale jedynie na chwilkę. W dalszym ciągu były do bólu regularne. Dosłownie: do bólu!
Marysia przyjechała do nas około 5-tej. Zbadała, oceniła i powiedziała: "Kobieto do ...