Vivat Poród - Na dobry początek

Ola i Bartosz

...go synka nikt nie ponaglał, sam dobrze wiedział ile czasu potrzebuje, żeby poradzić sobie z trudną sytuacją. Dzięki tym marnym skurczom, dzięki Edycie, dzięki porodowi w domu, mogłam urodzić naturalnie. Dzięki Bogu! Był to dla nas olbrzymi cud!
Potem „procedura” standardowa. My śpimy, dziewczyny zajmują się papierologią, całują nas na pożegnanie i widzimy się następnego dnia.
Mieliśmy problem z neonatologiem. To był czas letnich urlopów i nikt nie chciał się do nas ruszyć. Nieźle się nagimnastykowaliśmy, a i tak pani doktor zjawiła się następnego dnia.
Nie ukrywała zdumienia, podobnie jak i ja.
Bartosz miał 4,5 kg i 60 cm długości. Uff. Daliśmy radę i tym razem.
Wieczorem mąż przywiózł Zuzię od cioci. Po ucałowaniu braciszka spytała:
"Mamusiu, to co ty masz teraz w brzuszku?”

CDN (Ola i Małgosia, Ola i Tolo)